
Liliana Zeic, Rdestnica pływająca i kobiety hodujące motylicę wątrobowa na ślimakach
2025, intarsja, czeczota topoli, czeczota jesionu, czeczota jabłoni indyjskiej, stal, 142 x 82 cm (4 części)
Ta praca jest częścią wystawy Imagining Queer Utopia, której kuratorem jestem ja (Michał Rutz) w Queer Museum Vienna.
Podczas pierwszego kontaktu z obiektem moją uwagę natychmiast przykuły postacie ludzkie. Dwie nagie, kucające kobiety pochylają się z otwartymi dłońmi nad parą ślimaków. Odprężone twarze, uśmiech i szeroki rozkrok komunikują brak wstydu i głębokie zrelaksowanie — kucanie jest naturalną pozycją odpoczynku, dziś we współczesnego świecie często zatraconą.

Świat na opak
Pionowe linie towarzyszące figurom oraz kierunek ruchu żab prowadzą spojrzenie ku górze obrazu. Wąski, ciemny pas horyzontu ostro odcina się od jasnej, podwodnej partii kompozycji. Paradoksalnie świat ziemski pogrążony jest w mroku i niemal całkowicie zignorowany. Ten prosty zabieg ukierunkowuje nas ku temu, co skryte, pominięte, skupiając się na perspektywie tych „z dołu”.
Biologia, polityka i metafizyka kłączy

Tuż przy tafli wody i na jej powierzchni unoszą się liście rdestnicy, której łodygi — oddane jako wertykalne linie — mogą osiągać do kilku metrów wysokości . Chociaż rdestnica pływająca jest zdolna do rozmnażania zarówno płciowego, jak i bezpłciowego, to właśnie rozmnażanie bezpłciowe pozostaje jej dominującą strategią. Odbywa się ono poprzez wytwarzanie długich, pełzających kłączy, rozrastających się poziomo w mule dna. Z nich wyrastają nowe pędy, które — także po oddzieleniu od macierzystej struktury — mogą kontynuować życie samodzielnie. Nawet oderwany lub nadgryziony fragment zachowuje zdolność dalszego wzrostu. Temu sposobowi rozmnażania towarzyszy zanik wyraźnego centrum: nie ma pnia, osi ani jednego punktu pochodzenia, jak w przypadku drzew.
Ten charakter roślin kłączowych zainspirował filozofa Gilles’a Deleuze’a i psychoanalityka Félixa Guattariego do wypracowania koncepcji niehierarchicznego modelu egzystencji — kłącza (rhizome). Kłączowy sposób reprodukcji — rozproszony, pozbawiony jednego centrum, oparty na poziomych połączeniach — ucieleśnia myślenie, w którym znaczenie nie jest organizowane wokół jednego źródła i nie posiada ani początku, ani końca. W tym sensie rdestnica reprezentuje polityczno-filozoficzną alternatywę wobec scentralizowanej władzy i wiedzy.
Czy pasożyt jest godny troski?

Kolejnym gatunkiem, do którego odwołuje się tytuł pracy, jest motylica wątrobowa — pasożyt bytujący w drogach żółciowych wielu gatunków ssaków, w tym także człowieka. Jej cykl życiowy obejmuje kilka stadiów larwalnych oraz żywiciela pośredniego — oddychające powietrzem ślimaki słodkowodne. Odkodowanie enigmatycznego tytułu pracy i zrozumienie, czym jest motylica oraz że przedstawione kobiety hodują pasożyty, w pierwszym odruchu wywołało we mnie silną reakcję: obrzydzenie, sprzeciw i konfuzję. Po pewnym czasie uczucia te ustąpiły miejsca ciekawości.
Dlaczego kobiety na obrazie wspierają pasożyty?
Zamiast odrzucenia i wrogości okazują troskę i pielęgnują to, co powszechnie uważa się za chorobotwórcze, odrażające i złe. Refleksja nad tą niezwykłą relacją, przeczącą normatywnej logice, wzbudziła we mnie jeszcze silniejszy oddźwięk. Ten zaskakujący asamblaż — gest troski wobec odrażającego — rezonował we mnie swoim afektywno-emocjonalnym zabarwieniem i intensywnością, przypominając mi o pomocy, jaką niosły lesbijki gejom dotkniętym HIV/AIDS.
Opieka jako rebelia
Był to akt niezwykłej solidarności w czasie, gdy geje byli stygmatyzowani jako chorzy psychicznie i postrzegani jako „zaraza” — zarówno moralna, jak i cielesna. W okresie epidemii HIV pojawiły się poważne niedobory krwi, ponieważ osoby zakażone często potrzebowały transfuzji. Kryzys zaostrzył się, gdy w Stanach Zjednoczonych zakazano oddawania krwi mężczyznom mającym seks z mężczyznami. W odpowiedzi grupy lesbijek — najsłynniejsze z nich, San Diego Blood Sisters — organizowały akcje krwiodawstwa, dbając o to, by ich donacje trafiały do pacjentów z HIV/AIDS, wkraczając tam, gdzie zawiodły instytucje medyczne i społeczne.
Radykalne Współczucie
Radykalne WspółczuciePo raz kolejny mamy tu do czynienia z odwróceniem perspektywy. Opieka nie jawi się jako niewinna, neutralna praktyka — działa tu jako forma rebelii. Jest to dosłowne odwrócenie logiki faszyzmu i kapitalizmu, systemów, które często posługują się językiem dehumanizacji, porównując mniejszości (etniczne, religijne, seksualne i inne) oraz osoby uznane za „nieproduktywne” — bezdomne, bezrobotne, z niepełnosprawnościami — do pasożytów i zarazy. Analogie do chorób i pasożytów miały na celu stworzenie wrażenia, że dane grupy „skażają” społeczeństwo oraz że wykluczenie i przemoc wobec nich są „naturalną” koniecznością higieniczną, biologiczną i moralną. W tym kontekś- cie gest troski wobec tego, co napiętnowane jako chore, odrażające i zbędne, staje się radykalnie antyfaszystowskim i antykapitalistycznym aktem politycznym.
Świteź – podwodne miasto
Kolejna warstwa dzieła ujawnia jego pogańsko-historyczne powiązania. Obiekt należy do cyklu Świteź i został zainspirowany balladą Świteź Adama Mickiewicza, powstałą na podstawie legendy ludowej. Według niej mężczyźni grodu opuścili miasto, by walczyć z najeźdźcami cara, a podczas ich nieobecności doszło do najazdu. Wydarzenie, opisane jako cud, ocaliło bezbronnych mieszkańców od okrutnego losu: miasto zapadło się tworząc jezioro, a jego mieszkańcy — przede wszystkim kobiety i dzieci — zostali przemienieni w trujące rośliny. Kobiety przedstawione w pracy są właśnie tymi mieszkankami podwodnego miasta. Mieszkanki karzą najeźdźców nie poprzez bezpośrednią konfrontację, lecz poprzez uwodzenie: urzeczeni pięknem roślin, zaczynają je zrywać i giną, nieświadomi ich trującej natury.
Becoming-Plant

Przemienione postacie dosłownie stają się częścią natury — zarówno na poziomie narracji, jak i materii. Technika intarsji wykorzystywana przez Zeic polega na wykładaniu powierzchni różnymi kawałkami drewna (czasami także innymi materiałami). Zeic wykorzystuje naturalną teksturę drewna, aby oddać zarówno ruch wody, jak i transformacje postaci. Metamorfoza ta przywodzi na myśl mit o Dafne i Apollinie, w którym przemiana w roślinę staje się strategią przetrwania
Przedchrześcijańska wyobraźnia jako źródło oporu
Ballada „Świteź” Adama Mickiewicza powstała w czasie zaborów i może być odczytywana jako narracja antykolonialna. Mickiewicz przywraca znaczenie lokalnej, przedchrześcijańskiej wyobraźni jako źródła oporu wobec zewnętrznej władzy Kościoła, zaborców oraz wobec redukcjonistycznego dyskursu naukowego. Podobnie, praca Liliany zaprasza widza do kontaktu z nieposkromionymi duchami przedchrześcijańskich światów, rezonując z zainteresowaniem Mickiewicza okultystyczną wiedzą i naturą.
To sięganie w przeszłość nabiera szczególnego znaczenia wobec współczesnych wydarzeń. Praca powstała w okresie narastających napięć między Polską a Rosją, łącząc historyczną traumę z trwającą wojną na Ukrainie oraz ciągłym zagrożeniem ze strony imperialnych ambicji Rosji
Eco-queerowa mitologia oporu
Praca funkcjonuje jako narracja antykolonialna, odwołująca się do legendy o społeczności opierającej się najeźdźcom. Jej siła wyłania się poprzez fuzję z naturą, odzwierciedlając troskę o ekologię, a jednocześnie kwestionując antropocentryzm i hierarchie bytów. Przemieniając ludzi w rośliny, dzieło zaciera granice między ciałem a środowiskiem, tworząc eco-queerową mitologię, która celebruje alternatywne perspektywy tych z dołu
Michał Rutz
