Zesłanie Ducha Święty

Zesłanie Ducha Święty
2013, olej na płótnie, 180×80

Obrazy powstały na podstawie digitalnych kolaży. Lubię czasami sięgać po to medium jako źródło inspiracji dla moich malarskich prac. Kolaż pozwala mi, poprzez zabawę i swobodne łączenie elementów, na lepszy kontakt z moją podświadomością i na wyzwolenie kreatywności. W tym cyklu łączę elementy religijnych dzieł wielkich mistrzów z estetyką pornografii. Poprzez przeniesienie kolażu-szkicu na płótno integruję te dwa światy ze sobą. Różnica między nimi zostaje częściowo zatuszowana.

Jako osobie wychowanej w polskiej, wielodzietnej, religijnej rodzinie, wpajano mi od dziecka katolickie wartości, ale także odrazę do prawie wszystkich zachowań seksualnych, i w ostateczności do samego siebie. Treści te utrwalane były także przez obrazy.

Poprzez zabawę i manipulowanie ikonograficznymi przedstawieniami religijnych scen i łączenie ich z tym co wykluczone staram się je na nowo zdefiniować i stworzyć nową narrację. Pragnę osłabić wpisaną w nie przemoc i wykluczenie posługując się ironią, absurdem i zabawą.

Portret Matki

W 2009 zgłosiłem Portret Matki do udziału w konkursie: Przeciąg II Festiwal Sztuki Młodych w Szczecinie. Praca znalazł się w finałowej grupie. Została zaprezentowana obok takich artystów jak Ivo Nikić, Iza Tarasewicz czy Anna Orlikowska. Poniżej opinie krytyków sztuki Marii Gąsiorowskiej oraz Wojciecha Delikty z 2009.

Portret Matki

Figura zwrócona tyłem do widza uderza obojętnością. Ten sposób przedstawienia kłóci się z istotą wizerunku Maryi. Sam tytuł sugeruje natomiast konotacje rodzinne. Oczywistość tych relacji konstytuuje się w odczytaniu tej pracy jako tytułowego portretu matki artysty, owładniętej ślepą religijnością.  Instalację można odczytywać w szerszym kontekście. Dla wielu gorszący zwrot figury Świętej ku ścianie, jest tym samym obnażeniem rzeczywistego stanu duchowego katolickiej części społeczeństwa. Logicznym wydaje się w tym miejscu wniosek o pewnej oczywistości, czy też „dokonaniu dokonanego”. W pracy tej, została jednak podkreślona rola wizualnej namacalności- elementu kluczowego dla religii (kościoła katolickiego) jak i sztuki. Pomimo konceptualnego charakteru instalacji, istotnym staje się medium. Ograniczenie się do tak prostych środków wyrazu stanowi o czytelności „Portretu Matki”. Odnosi się on krytycznie do pewnych postaw, w tym fanatyzmu,  nie degradując religii katolickiej jako takiej. Odczuwalnym staje się  pragnienie ustawienia figurki w sposób właściwy- frontem do widza.

Maria Gąsiorowska

Michał Ruciński krytykuje ciężkostrawną bigoterię, adresuje słowa krytyki do najbliższych (a także do ogółu społeczeństwa), posługują się słowem zamkniętym w ready-made. Ceramiczna polichromowana figurka przedstawiająca Matkę Boską w błękitnym maforionie, właściwie od niedawna, podlega coraz to surowszej ocenie. Jedni widzą w niej najwyższy przedmiot kultu, hierofanię opiekuńczości jako takiej, inni niedojrzałość polskiej katolickiej religijności. Dla jeszcze innych stanowi jedyny horyzont spotkania z obszarem sacrum. Żywe jest dla nich przeświadczenie, iż istnieje cząstka świętości w każdej “świętej figurce”, a prawdziwa pobożność to modlitwa do zmaterializowanego świętego, Matki Boskiej czy samego Chrystusa. Problemem, nad którym zatrzymuje się Ruciński, jest relacja między tym, co uznane zostało za święte a człowiekiem. Maria -matka Zbawiciela, w teologii katolickiej postrzegana jest także jako matka każdego człowieka. Maria jest więc wspomożycielką i wstawienniczką zawsze otwartą na prośby, wysłuchującą i cierpliwą. Portret Matki Rucińskiego stawia wierzącego w niecodziennej, dezorientującej sytuacji. Oto bowiem Matka Boska odwraca się do niego tyłem, a jej wzrok pada na białą, pustą ścianę. Odwrócenie figury przerywa płytki kontakt ze sferą sacrum. Płytki, ponieważ ograniczony do kontaktu wzrokowego. Portret Matki staje się impulsem każącym zastanowić się nad podejściem do religii i jej praktyki. Zwrócenie się Marii w stronę nieskazitelnie białej ściany kojarzyć można z mistyką pustki, głęboką medytacją, transcendencją. Urasta w ten sposób do rangi symbolu wyższych wartości, jawi się jako właściwa ścieżka postępowania. Poddane ostrej krytyce zostało zaniedbanie wewnętrznej pobożności na rzecz bezmyślnej religijnej rutyny. Pozbawienie domowej kapliczki figurki, zakłócenie przyjętego motywu ikonograficznego i przemieszczenie jej w przestrzeń wystawienniczą przeistacza ceramiczną postać Madonny z obiektu sacrum w formę konceptualnej wypowiedzi.

Praca Rucińskiego znajduje swoje miejsce w sąsiedztwie instalacji Roberta Rumasa, czy akcji Petera Fussa. Ten pierwszy zatapia w akwariach figury Marii i Chrystusa wraz z przedmiotami akwarystycznego hobby (Dedykacje I, II, III, 1992). W 2007 roku streetartowiec Peter Fuss zorganizował akcję zatytułowaną Santo Subito. Artysta dokonał multiplikacji niewielkich rozmiarów figur przedstawiających papieża Jana Pawła II, które bardziej przypominały ogrodowe krasnale niż poważne, pełne dostojeństwa posągi. Zarówno Fuss, Rumas, jak i Ruciński posługują się “sztuką szczęścia” jak nazywa kicz Abraham Moles. Uznanie pewnych dewocjonaliów za przykłady kiczu nie jest wynikiem działań artystów, lecz mentalności społeczeństwa. W Portrecie Matki kicz jest jedynie zabiegiem intensyfikującym doznanie. Wzmacnia słowa krytyki.

Michał Ruciński nie chce wywoływać banalnego skandalu. Wykorzystuje życiowe doświadczenia do tworzenia prac bardzo osobistych, a jednocześnie odzwierciedlających światopogląd szerszej grupy społecznej. Portret Matki chociaż mógłby budzić kontrowersje nie pokłada w nich nadrzędnego celu. Prawdą jest, iż artysta zawarł w figurce Marii pierwiastek krytyczny, lecz jest to pierwiastek konieczny, nakłaniający do zmiany myślenia i zachowania. Jakkolwiek zadanie to brzmiałoby utopijnie, Michał Ruciński nie jest w tym względzie osamotniony.

Wojciech Delikta