Ołtarz Smoleński – Rzeź Niewiniątek

Ołtarz Smoleński – Rzeź Niewiniątek
Ołtarz Smoleński – Rzeź Niewiniątek, 2011

Ołtarz Smoleński jest owocem obserwacji wydarzeń ostatniego roku, zapisem przemiany wydarzenia historycznego w wydarzenie mitologiczne poza czasem. „Katyń trwa” – Smoleńsk jest kontynuacją. Ale czego? Niewinnej polskiej ofiary, spisku wrogów, hańby zdrajców, narodowej tragedii… Jest krzyżem niesionym przez nierozpoznanego mesjasza, w którym zaledwie grupa wybranych dostrzega boskie oblicze. W ten sposób naród, w swej roli, trwa poza czasem i historią. Rok 1940 i 2010 zostają wyjęte z chronologicznego porządku, a w tle jawią się kolejne pamiętne daty. Dumnie je wskaże każdy, nawet mały, Polak, który w Polskę wierzy.

Kilkadziesiąt lat temu Jezus tak powiedział św. Faustynie o Polsce: „Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje.” Przyjście Chrystusa przed dwoma tysiącleciami poprzedziła biblijna hekatomba niewinnych ofiar. Rzeź niemowląt spełniająca słowa proroka Jeremiasza:

Krzyk usłyszano w Rama,
płacz i jęk wielki.
Rachel opłakuje swe dzieci
i nie chce utulić się w żalu,
bo ich już nie ma. (Mt 2,18)


Na prawym skrzydle „Ołtarza Smoleńskiego” matka, z martwym ciałem ukochanego, pierworodnego na kolanach, omdlała z rozpaczy. Inne kobiety ogarnęła histeria tych, które tracą coś najdroższego. W gęstwinie przerażonych twarzy i gestów widać niedowierzanie, zwątpienie, rozpacz. Na te kobiety nieszczęście spadło, jak grom z jasnego nieba i rzuciło je w chaos traumy.

Na lewym skrzydle surowe twarze mężczyzn patrzą obojętnie na kobiecą histerię. Czy to oprawcy? A może ojcowie dzieci, którzy nie czują bólu straty? W czerwonej szacie, przywołującej w pamięci królewskie dostojeństwo Heroda, centralnie umieszczona postać męska wskazuje palcem w kierunku środkowej części dzieła. Czy to rzymski gest wieszczący koniec walki, albo żądający śmierci przegranego? A może tylko gest kpiny wskazujący na niezrozumiałą histerię wobec nieubłaganej politycznej konieczności.

Ale nie wszystko w biblijnym micie jest takie, na jakie wygląda. Ewangeliczne historie kończą się nieoczekiwanie. Znający je czytelnik wie, że są „błogosławieni ci, którzy się smucą”, a łaknący i pragnący sprawiedliwości zostaną nasyceni. Katowany Chrystus jest Bogiem. Ofiara jest wygranym, prześladowany zwycięzcą. Biblijne ofiary i polskie losy są na obrazie zlane, czas i kontekst nie mają znaczenia. Sens jest głębszy i być może uchwytny tylko dla „ubogich w duchu” i gotowych na przyjęcie prawdy objawionej. Istota narodu jest niczym doświadczenie religijne – nieuchwytna i nieprzekazywalna,zapewne wieczna. Oskarżenie o utratę logiki nie powinno nikogo zniechęcać, święci są bowiem podobno „bożymi szaleńcami”.

W pierwowzorze obrazu, fresku Giotta „Rzeź niewiniątek”, centralna scena przekłucia niewinnej ofiary ściąga wzrok widza. A jaki jest punkt centralny „Ołtarza Smoleńskiego”? Jak dokona się końcowy akt hekatomby? Co będzie Jezusową, polską „iskrą”? Czy uda nam sięuchwycić tajemnicę, która jest przed nami ukryta? Dostrzeżemy sens boskiego planu, narodowego cierpienia, a może samego narodu?

Giotto podobno stwierdził, że „każdy obraz jest podróżą do świętego portu”. Może więc warto zaryzykować i zajrzeć w przestrzeń, którą odsłania przed nami Michał Rutz.

Kamil Karczewski

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s